Obudziła się i doznała deja vu znów budząc się w obcym miejscu, nie pamiętając
sposobu znalezienia się w nim. Było to oczywiście to samo satynowe posłanie, co
pierwszej nocy. Na fotelu vis-a-vis łóżka siedziała Norah jak zawsze
przewiercając ją swoimi przerażająco jasnymi oczyma. Wyraz jej twarzy na pozór był przyjazny jednak, widocznie nieświadomie, marszczyła brwi ukazując swoje zdenerwowanie,
coś było nie tak.
-Witaj, jak się spało?- zapytała jak zwykle bardzo
dyplomatycznie, głosem opanowanym i bijącym wręcz chłodem.
-W porządku, a tak właściwie…- odpowiedziała Dalia zaspanym głosem.
-To jak, co tam robiłaś? Muszę wiedzieć co dokładnie
widziałaś.- przerwała jej Norah wstając z fotela i podchodząc do okna by je
odsłonić. Na chwilę zapadła cisza, słuchać było tylko uderzanie obcasów kobiety
o marmurową posadzkę.
-Nie wiem o czym mówisz, gdzie byłam?
- Nie rób ze mnie głupiej, na pierwszym piętrze. Czy to
dziewcze, Ekaterina cię tam zaprowadziła? Mów wszystko, i tak się dowiem…-
Norze powoli puszczały nerwy, jednak starała się nie dać tego po sobie poznać.
-A, na korytarzu, nudziłam się, Ekaterina nie miała z tym
wiele wspólnego, tylko szła. Tyle.
-Jasne, naprawdę uważasz mnie z aż tak naiwną, mam w to uwierzyć?
Słyszałaś ich, prawda? Co dokładnie słyszałaś, mów bo pożałujesz, że tego nie zrobiłaś wcześniej. W ogóle robię ci łaskę oferując ci szkolenie, trzymając cię tutaj, a ty tak mi się odpłacasz?
-Nie wiem o czym mówisz- Upierała się Dalia, jeśli nic nie
powie może Norah nie będzie więcej nalegać. Co ma powiedzieć, że widziała
wychodzącą z ściany Ekaterinę całą we krwi? Jeszcze nie zwariowała, a
przynajmniej miała taką nadzieję.- To, że jestem w praktycznie pustym pałacu na jakimś zadupiu wbrew własnej woli, bo jakimś posranym ludziom wydaje się, że mają super moce bo oglądają migające obrazki i siedzą w pustych, ciemnych pokojach słuchając jakiegoś jazgotu o to niby ma poszerzać zmysły. To nie są żadne treningi, to bez sensu. Wszyscy macie nie równo pod sufitem.
-Nie będę wchodzić z takimi laikami jak ty w żadną polemikę, nie chcę zmarnować twoich predyspozycji więc nie wypieprzę cię stąd, choć po takiej gadce zasługujesz na to jak mało kto. Doskonale wiesz o czym mówię, nie udawaj mi tu niewiniątka. Co ona ci
nagadała? Nie będę tolerować żadnych spisków w mojej Rezydencji. Mów wszystko bo jeszcze bardzo boleśnie odpowiesz za każde wypowiedziane przed chwilą słowo, a uwierz mi, potrafię zrobić krzywdę!- Wściekle wrzeszcząc złapała Dalię za twarz, zachowywała się jak nie ona.
-Spierdalaj z tymi łapami, nic nie wiem, rozumiesz? Głucha
jesteś? Nikt mi nic nie mówił, po jaką cholerę miałabym spiskować z kimkolwiek
tutaj? I tak nie mam w tym żadnej korzyści, podburzać ci służących. Nie wnikam
co tu robisz ale na sto procent jest to coś chorego. Ile jeszcze masz zamiar
mnie tu trzymać? O co w tym wszystkim chodzi?
Norah puściła twarz dziewczyny i spokojna, jakby zamyślona
wyszła.
-Kurwa mać!- wrzasnęła Dalia rzucając jedną z poduszek w
okno. Zauważyła, że na zgięciu ręki ma siniaka i ślady po wkłuciach.
*
Znów zasnęła, obudziło ją stukanie do drzwi. Krzyknęła, że
można wejść, za drzwiami była Ekaterina. Dziś miała czepek i rękawiczki. Nietypowe,
zwykle nosiła tylko fartuch i sukienkę do kostek, to
trochę relikt przeszłość, nikt już nie nosi sukien na co dzień, a już tym
bardziej takiego staromodnego czepka, to zapewne wymysł Nory, dziwna z niej
kobieta.
-Nie wiesz o co chodziło Norze dzisiaj rano, no i co do
jest? Co tu się w ogóle dzieje.
Ekaterina postawiła na stoliku tackę ze śniadaniem i z podejrzliwą
miną podeszła do Dalii.
-Nie mam pojęcia, a co się stało?- w odpowiedzi Dalia wyciągnęła ranną rękę.- Jeśli pani pozwoli, mogę się przyjrzeć?
-Nie mam pojęcia, a co się stało?- w odpowiedzi Dalia wyciągnęła ranną rękę.- Jeśli pani pozwoli, mogę się przyjrzeć?
-Jasne, proszę, no i nie mów do mnie na pani, to krępujące.
Mów mi Dalia, sorry, że taka dzisiaj jestem, wkurzyłam się na Norę i w ogóle na cały ten cyrk.- powiedziała podczas gdy Ekaterina zaczęła przyglądać się
zgięciu wewnętrznej części łokcia Dalii.
-Nie mam pojęcia o co chodzi, naprawdę… Przepraszam
-A jeśli mogę zapytać, po co ci ten czepek=?
Zwykle go nie nosisz- powiedziała Dalia łapiąc znów za swój łokieć, najwidoczniej
Ekaterina nie chciała lub nie mogła powiedzieć o co chodziło, no chyba, że rzeczywiście
nic nie wiedziała, ale w to ciężko było jej uwierzyć. Chciała zmienić temat,
więc niewiele myśląc rzuciła o tym czepku, lecz po chwili zorientowała
się, że mogło to zabrzmieć niegrzecznie i dorzuciła, że jeśli ta nie chce
może nie odpowiadać.
- A nie, to nic, to tylko.. To znaczy, niech sobie pani, to
znaczy, nie zawracaj sobie mną głowy, proszę.- Głos na chwilę jej się załamał,
coś było na rzeczy. Oczywiście Dalii nie przekonało to, co usłyszała. Tylko się
zaniepokoiła, postanowiła sama sprawdzić, czy nie ukrywa czegoś gorszego, niż te jej wkłucia. Podeszła do Ekateriny i ściągnęła z jej głowy czepek.
Pod nim znajdowała się okropna, głęboka rana na czubku głowy. W tym miejscy
włosy były wygolone, ktoś chyba próbował ją szyć, ale mało umiejętnie, bo i tak
pomiędzy zszytymi częściami były przestrzenie. Skóra w nich rozchodziła się
płatami koloru brudnej żółci i ukazywała mięso, otoczona była brązowym strupem.
Z ust Dalii bezwiednie wydobył się pisk. To był chyba najgorszy
widok jej życia.
-Boże… -wyjąknęła przerażona Dalia
Ekaterina miała łzy w oczach. Były one nie tyle łzami smutku,
co przerażenia. Dalia odruchowo przytuliła ją.
-Proszę, powiedź co się stało, Kto ci to zrobił? To stało
się na parterze w korytarzu, tak?
Ekaterina nagle zesztywniała, wyrwała się z uścisku i wyszła.