Rozdział 4
Witającą ją
osobą był George. Dziwne, ponieważ po ostatniej sprzeczce był na nią obrażony,
unikał jej, a teraz sam się wita.
-O,
hej.-odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Może
dokończymy spacer razem, co ty na to? - Zapytał bardzo pewnie, jak na niego nawet zbyt pewnie.
- Chętnie, a
co u ciebie?- Spytała wyłączając muzykę w odtwarzaczu.
-Dobrze,
sorry za to, co ostatnio odstawiłem. Jestem kompletnym imbecylem.
-Spokojnie,
już dawno się o to nie gniewam.
-A, właśnie…
-Dodał, jakby przed chwilą coś sobie przypomniał.
-Tak?
-Co robisz w
piątek wieczorem?- Zapytał z wyrazem twarzy, z którego nie dało się odczytać
żadnych emocji.
-Nic
szczególnego, nudzę się w domu, a co?- Odpowiedziała zaskoczona pytaniem.
Wiedziała, że nie pytał się o to bez powodu.
-To dobrze,
a miałabyś ochotę wyjść za mnie… Yyy, to znaczy ze mną. Chciałabyś gdzieś się ze
mną wybrać?- Powiedział początkowo speszony przejęzyczeniem, po czym wybuchł
śmiechem, gdy tylko zobaczył lekki uśmiech na twarzy ledwo powstrzymującej się
od śmiechu Dalii. Razem śmiali się przez chwilę, po czym dziewczyna
odpowiedziała.
-Bardzo
chętnie, może koło ósmej?
-Dobrze,
będę w piątek o ósmej. Pójdziemy jeszcze w jedno miejsce.
-Jakie
miejsce?- Zapytała udając podejrzliwy ton.
-Niespodzianka.
–Odpowiedział uśmiechając się tajemniczo- Zdzwonimy się jeszcze. Pa!
-Pa.-
Odpowiedziała cicho, trochę do odchodzącego Georga, a trochę do siebie. Włożyła
z powrotem słuchawki i poszła przed siebie myśląc o nadchodzącej randce. Szła
zamyślona i wsłuchana w lecący utwór, przez co nie zauważyła idącego przed nią
chłopaka. Weszła mu prosto w plecy. Blondyn odwrócił się do Dalii, która zaczęła
go przepraszać równie zdziwiona, co on.
-Spoko, nic
się nie stało, to ja wszedłem ci pod nogi. Tak w ogóle jestem John Trip, dla
znajomych Johnny. A ty?
-Nie, to ja
w ciebie weszłam i za to cię przepraszam. Jestem Dalia.
-Uparta..
Ale nie szkodzi, lubię dziewczyny z charakterkiem!- Powiedział trochę zbyt
pewnie, niż wymagała tego sytuacja. Ujrzawszy nieco zdegustowaną minę Dalii od
razu dopowiedział.-Tylko żartuję, spokojnie.
Zaczął się śmiać, a dziewczyna poszła w jego
ślady.
-Dałabyś się
zaprosić się na kawę?- wypalił nagle.
-Eee… Znamy
się pięć minut, więc…
-To poznamy
się lepiej- Przerwał jej w połowie zdania.- Oczywiście nie chcę się narzucać.
-No cóż,
dobrze.
-Świetnie,
tu niedaleko jest kawiarnia.
-Wiem wiem,
na rogu 6. i 7. ?
-Tak, tam.
No to chodźmy. Dalia, tak? Ładne imię, a ile masz lat?
-Tak, Dalia,
dzięki. A na ile wyglądam?
-Hmm, około
dwudziestu, góra dwadzieścia dwa.
-No co ty,
mam siedemnaście, ale mnie postarzyłeś…- Powiedziała i zaczęła się śmiać.- A
ty?
-No widzisz,
ja mam dwadzieścia. Stary jestem…
-Jasne,
szykuj się na emeryturę…- Powiedziała uśmiechając się łobuzersko-Więc
studiujesz, tak?
-Nie,
stwierdziłem, że pójdę w trochę inną stronę, a z resztą nieważne.-powiedział i
na chwilę się zachmurzył.-A ty chodzisz jeszcze do liceum, tak?
-No, ostatni
rok.-odpowiedziała, po czym na chwilę się zamyśliła. Uświadomiła sobie, że nie
myślała jeszcze o swojej dalszej edukacji, a do końca roku szkolnego nie
zostało już wiele czasu. Szli w milczeniu przez dłuższą chwilę. Ciszę przerwała
Dalia.
-O, to chyba
tu- powiedziała wskazując kawiarnię na wprost nich. Doszli tam bardzo szybko.
-Rzeczywiście,
panie przodem.-Powiedział przepuszczając ją w drzwiach.
-Dziękuję,
gdzie usiądziemy?- zapytała wchodząc do sali.
Kawiarnia
była bardzo mała, w środku mieściły się tylko trzy stoliki i lada z krzesełkami
barowymi na wprost wejścia. Na ścianie w kolorze pudrowego różu wisiały plakaty
ze zdjęciami dziewczyn ubranych w stylu pin-up. W tle leciała muzyka klubowa, a
barman rozmawiał właśnie z jakąś dziewczyną pijącą coś przy barze.
-Może przy
tamtym stoliku?- Johnny wskazał stolik w
rogu sali. Usiedli, po czym podeszła do nich niska, pulchna kobieta koło trzydziestki. Miała brązowe,
dość krótkie włosy spięte w kucyk i biały fartuch.
-O, Johnny z
nową koleżanką, a to ci niespodzianka… Co podać?- Zapytała i uśmiechnęła się szyderczo
do chłopaka czekając na zamówienie z małym
notesem w ręku.
-O, cześć
Karin, to jest Dalia. -powiedział speszony, kelnerka uśmiechnęła się do Dalii
znacząco.
-Ja
proszę czarną kawę, a ty?- odpowiedział
i spojrzał na siedzącą koło niego dziewczynę.
-Dwa razy czarna
kawa.-Powiedziała do kelnerki, która skinęła głową, zanotowała i odeszła.
-O co jej
chodziło?- zapytała Johnnego zdziwiona wcześniejsza wypowiedzią pracownicy.
-A nic,
Karin i ja nie lubimy się za bardzo. Gada czasem głupoty, nie przejmuj się nią,
nie jest normalna.– Powiedział bez żadnych emocji w głosie.
-Aha. To
czego chciałbyś się o mnie dowiedzieć?- Zapytała z uprzejmym, a raczej
grzecznościowym uśmiechem. Trochę żałowała, że dała się namówić na tą
nieszczęsną kawę.
Wypytał ją o różne rzeczy. Nie wiedziała dlaczego, ale polubiła tego
praktycznie obcego, choć tak podobnego do niej samej chłopaka. Siedzieli w
kawiarni jeszcze godzinę pogrążeni w rozmowie, wymienili się numerami telefonów,
pożegnali i wyszli. Każdy z nich poszedł w swoją stronę.
Miałem nadzieję, że ktoś umrze. :(
OdpowiedzUsuńAnyway, czekam na kolejny! :D
No proszę Johnny... kolejna postać z jakże tajemniczą osobowością. Zapowiada się nieźle. Chyba go polubiłam, w przeciwieństwie do george'a. :-):-)
OdpowiedzUsuń