wtorek, 1 lipca 2014



Rozdział 4

Witającą ją osobą był George. Dziwne, ponieważ po ostatniej sprzeczce był na nią obrażony, unikał jej, a teraz sam się wita.
-O, hej.-odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Może dokończymy spacer razem, co ty na to? - Zapytał bardzo pewnie, jak na niego nawet zbyt pewnie.
- Chętnie, a co u ciebie?- Spytała wyłączając muzykę w odtwarzaczu.
-Dobrze, sorry za to, co ostatnio odstawiłem. Jestem kompletnym imbecylem.
-Spokojnie, już dawno się o to nie gniewam.
-A, właśnie… -Dodał, jakby przed chwilą coś sobie przypomniał.
-Tak?
-Co robisz w piątek wieczorem?- Zapytał z wyrazem twarzy, z którego nie dało się odczytać żadnych emocji.
-Nic szczególnego, nudzę się w domu, a co?- Odpowiedziała zaskoczona pytaniem. Wiedziała, że nie pytał się o to bez powodu.
-To dobrze, a miałabyś ochotę wyjść za mnie… Yyy, to znaczy ze mną. Chciałabyś gdzieś się ze mną wybrać?- Powiedział początkowo speszony przejęzyczeniem, po czym wybuchł śmiechem, gdy tylko zobaczył lekki uśmiech na twarzy ledwo powstrzymującej się od śmiechu Dalii. Razem śmiali się przez chwilę, po czym dziewczyna odpowiedziała.
-Bardzo chętnie, może koło ósmej?
-Dobrze, będę w piątek o ósmej. Pójdziemy jeszcze w jedno miejsce.
-Jakie miejsce?- Zapytała udając podejrzliwy ton.
-Niespodzianka. –Odpowiedział uśmiechając się tajemniczo- Zdzwonimy się jeszcze. Pa!
-Pa.- Odpowiedziała cicho, trochę do odchodzącego Georga, a trochę do siebie. Włożyła z powrotem słuchawki i poszła przed siebie myśląc o nadchodzącej randce. Szła zamyślona i wsłuchana w lecący utwór, przez co nie zauważyła idącego przed nią chłopaka. Weszła mu prosto w plecy.  Blondyn odwrócił się do Dalii, która zaczęła go przepraszać równie zdziwiona, co on.
-Spoko, nic się nie stało, to ja wszedłem ci pod nogi. Tak w ogóle jestem John Trip, dla znajomych Johnny. A ty?
-Nie, to ja w ciebie weszłam i za to cię przepraszam. Jestem Dalia.
-Uparta.. Ale nie szkodzi, lubię dziewczyny z charakterkiem!- Powiedział trochę zbyt pewnie, niż wymagała tego sytuacja. Ujrzawszy nieco zdegustowaną minę Dalii od razu dopowiedział.-Tylko żartuję, spokojnie.
 Zaczął się śmiać, a dziewczyna poszła w jego ślady.
-Dałabyś się zaprosić się na kawę?- wypalił nagle.
-Eee… Znamy się pięć minut, więc…
-To poznamy się lepiej- Przerwał jej w połowie zdania.- Oczywiście nie chcę się narzucać.
-No cóż, dobrze.
-Świetnie, tu niedaleko jest kawiarnia.
-Wiem wiem, na rogu 6. i 7. ?
-Tak, tam. No to chodźmy. Dalia, tak? Ładne imię, a ile masz lat?
-Tak, Dalia, dzięki. A na ile wyglądam?
-Hmm, około dwudziestu, góra dwadzieścia dwa.
-No co ty, mam siedemnaście, ale mnie postarzyłeś…- Powiedziała i zaczęła się śmiać.- A ty?
-No widzisz, ja mam dwadzieścia. Stary jestem…
-Jasne, szykuj się na emeryturę…- Powiedziała uśmiechając się łobuzersko-Więc studiujesz, tak?
-Nie, stwierdziłem, że pójdę w trochę inną stronę, a z resztą nieważne.-powiedział i na chwilę się zachmurzył.-A ty chodzisz jeszcze do liceum, tak?
-No, ostatni rok.-odpowiedziała, po czym na chwilę się zamyśliła. Uświadomiła sobie, że nie myślała jeszcze o swojej dalszej edukacji, a do końca roku szkolnego nie zostało już wiele czasu. Szli w milczeniu przez dłuższą chwilę. Ciszę przerwała Dalia.
-O, to chyba tu- powiedziała wskazując kawiarnię na wprost nich. Doszli tam bardzo szybko.
-Rzeczywiście, panie przodem.-Powiedział przepuszczając ją w drzwiach.
-Dziękuję, gdzie usiądziemy?- zapytała wchodząc do sali.
Kawiarnia była bardzo mała, w środku mieściły się tylko trzy stoliki i lada z krzesełkami barowymi na wprost wejścia. Na ścianie w kolorze pudrowego różu wisiały plakaty ze zdjęciami dziewczyn ubranych w stylu pin-up. W tle leciała muzyka klubowa, a barman rozmawiał właśnie z jakąś dziewczyną pijącą coś przy barze.
-Może przy tamtym stoliku?- Johnny wskazał stolik  w rogu sali. Usiedli, po czym podeszła do nich niska, pulchna kobieta koło trzydziestki. Miała brązowe, dość krótkie włosy spięte w kucyk i biały fartuch.
-O, Johnny z nową koleżanką, a to ci niespodzianka… Co podać?- Zapytała i uśmiechnęła się szyderczo do chłopaka czekając na zamówienie z małym  notesem w ręku.
-O, cześć Karin, to jest Dalia. -powiedział speszony, kelnerka uśmiechnęła się do Dalii znacząco.
-Ja proszę  czarną kawę, a ty?- odpowiedział i spojrzał na siedzącą koło niego dziewczynę.
-Dwa razy czarna kawa.-Powiedziała do kelnerki, która skinęła głową, zanotowała i odeszła.
-O co jej chodziło?- zapytała Johnnego zdziwiona wcześniejsza wypowiedzią pracownicy.
-A nic, Karin i ja nie lubimy się za bardzo. Gada czasem głupoty, nie przejmuj się nią, nie jest normalna.– Powiedział bez żadnych emocji w głosie.
-Aha. To czego chciałbyś się o mnie dowiedzieć?- Zapytała z uprzejmym, a raczej grzecznościowym uśmiechem. Trochę żałowała, że dała się namówić na tą nieszczęsną kawę.
Wypytał ją o różne rzeczy. Nie wiedziała dlaczego, ale polubiła tego praktycznie obcego, choć tak podobnego do niej samej chłopaka. Siedzieli w kawiarni jeszcze godzinę pogrążeni w rozmowie, wymienili się numerami telefonów, pożegnali i wyszli. Każdy z nich poszedł w swoją stronę.

2 komentarze:

  1. Miałem nadzieję, że ktoś umrze. :(
    Anyway, czekam na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę Johnny... kolejna postać z jakże tajemniczą osobowością. Zapowiada się nieźle. Chyba go polubiłam, w przeciwieństwie do george'a. :-):-)

    OdpowiedzUsuń