Ale, ale, ale, ale... dlaczego? Ja po pracy, zmęczona, przychodzę do domu w nadziei na przeczytanie kolejnego rozdziału i wyluzowanie się, a tu taka informacja :-(
Wyjechałam na tydzień do Jeleniej Góry, nie miałam tam komputera, ani Internetu, dlatego nie miałam jak wrzucić. Postaram się nadrobić jeden z zaległych rozdziałów i wysłać go wam do poniedziałku (14.07.2014). Jeszcze raz przepraszam.
Ale, ale, ale, ale... dlaczego? Ja po pracy, zmęczona, przychodzę do domu w nadziei na przeczytanie kolejnego rozdziału i wyluzowanie się, a tu taka informacja :-(
OdpowiedzUsuńWyjechałam na tydzień do Jeleniej Góry, nie miałam tam komputera, ani Internetu, dlatego nie miałam jak wrzucić. Postaram się nadrobić jeden z zaległych rozdziałów i wysłać go wam do poniedziałku (14.07.2014). Jeszcze raz przepraszam.
OdpowiedzUsuń