sobota, 26 września 2015

Rozdział 8

Po około dwóch godzinach przyszedł do komnaty jakiś mężczyzna, by zabrać Dalię na ćwiczenia. Przedstawił się jako Vang. Był bardzo wysoki i blady, na jego barki spływały jasne blond włosy, a błękitne oczy miały w sobie coś surowego. Był przystojny, choć w niebanalny sposób. 
Sala do ćwiczeń znajdowała się na drugim piętrze, a same ćwiczenia trwały około trzech godzin i były przeprowadzane w stanie hipnozy. Polegały na intensywnym włączaniu pewnych bodźców wyłączając przy tym poszczególne zmysły, przez co te stymulowane wyostrzały się . Było to dla Dalii co najmniej osobliwe doświadczenie, w wyniku ,,ćwiczeń'' nie czuła szczególnej różnicy w odbieraniu świata, jedyną zmianą był ból głowy. Czuła się, jakby miała wyjątkowo dokuczliwego kaca, zaraz po zakończeniu zajęć położyła się spać.
Nie pamiętała, co jej się śniło. Niestety sen nic nie zdziałał, nie przyniósł ukojenia. Czuła się tylko coraz gorzej, ogarnęła ją tęsknota za kimś, nie wiedziała nawet za kim, nie miała siły na dywagacje. Resztę dnia spędziła leżąc w łóżku,  nie myśląc nad niczym i zatracając się w dojmującej pustce, która przesiąkła jej ciało i umysł.Po co ona w ogóle tam była? Po co była gdziekolwiek...

Kolejne dni w Rezydencji mijały monotonnie, jedynym urozmaiceniem dla niej było znalezienie biblioteki. Niestety większość książek napisanych było w języku norweskim, a tylko nieliczne francuskim czy angielskim. W drugim tygodniu pobytu Dalii w Rezydencji dziewczyna była świadkiem dziwnej sytuacji. Ekaterina, poznana pierwszego dnia pokojówka, szła korytarzem na parterze, po czym skręciła w pustą jego część. Dalia poszła za nią by sprawdzić, czy ta się zgubiła i zaraz cofnie się powrotem we wcześniejszą część. Cóż innego miała robić znudzona do granic możliwości, w obecnym stanie jedną z jej ulubionych rozrywek było szpiegowanie służby.Przednia zabawa. Ku zaskoczeniu Dalii Ekaterina nie wychodziła stamtąd długo, co rozwiało spekulacje dziewczyny. Gdy w końcu poszła, by sprawdzić, co się dzieje z pokojówką spostrzegła, że wcale jej tam nie ma, choć przecież jeszcze chwilę temu wchodziła dokładnie w tamto miejsce i rozpłynięcie się w powietrzu zostało przez nią wykluczone na samym początku. Zniknęła, jednak co ciekawsze, zza ściany na końcu korytarza dobiegały stłumione, ciche jęki. Po chwili ucichły, bardzo zastanawiająca sytuacja.


Po zdarzeniu Dalia poszła do swojej komnaty i siedziała w niej zastanawiając się nad wcześniejszym zajściem. Myślenie przerwał dźwięk stukania do drzwi. 

1 komentarz: