Dalia obudziła się w wielkim łóżku otulona jedwabną, białą pościelą. Nie miała
pojęcia gdzie jest, ani jak się tu znalazła. Podniosła się na łokciach. Na wprost łóżka stała kobieta w średnim wieku.
Była piękna, miała bardzo delikatne rysy i wielkie oczy o kolorze jasnego błękitu. Na
jej nieco już dotkniętej działaniem czasu twarzy kontrastowo do bardzo młodego wyglądu, malował się chłód, a wręcz
surowość, budziła respekt. Blondynka ubrana była w szary, wyglądający trochę formalnie kostium. Patrzyła badawczo na dziewczynę, trochę tak, jakby oceniała jej wartość. Nieprzyjemnie.
-Witaj
Dalio, jestem Norah, już się poznałyśmy przez notatnik. Wiem, że twoja noma się
nie powiodła ale nie martw się o to. Załatwiliśmy już tę sprawę sami, z resztą
sama widziałaś.-powiedziała znacząco zmieniając głos przy ostatnim zdaniu, to przywitanie nie miało w sobie serdeczności.- Teraz jesteś w rezydencji Blå Brann w Norwegii, to moja
siedziba. Pozostaniesz w niej przez
jakiś czas, przejdziesz tu swoje szkolenie.
-Dobrze, a
jakiś czas, to dokładnie ile?- Zapytała patrząc w oczy rozmówczyni, nigdy
nie widziała tak jasnej tęczówki. Kobieta odwróciła wzrok po czym znów zaczęła mówić. Tym razem jej ton był bardziej poirytowany, trochę jakby wyjaśniała dziecku jakieś oczywistości.
-Do końca
szkolenia, to zależy od ciebie. Nie można określić, ile będzie trwało, to
sprawa indywidualna.
Na tym
zakończyła się ich rozmowa, po wyjściu Nory Dalia rozejrzała się po pomieszczeniu. Było bardzo obszerne i jasne. Pomalowane na biało ściany zdobiły
różne złocenia i freski. Przy ścianie stało wielkie biurko z ciemnego
drewna i toaletka, a na wprost nich wielka rzeźba przedstawiająca młodą kobietę z koszykiem pełnym kwiatów, patrzyła się nostalgicznie w przestrzeń gdzieś przed nią. Przeciwległą do łóżka stronę pokoju zdobiły podwójne, kryształowe
drzwi. Były bardzo wysokie i masywne. Po
przejściu przez nie trafiało się do bardzo długiego korytarza. Był pełen
przepychu , złoceń, rzeźb i kamieni szlachetnych. Na jego końcu znajdowały się szklane, kręte
schody prowadzące w dół. Dalia spotkała na nich idącą w górę pokojówkę, była bardzo
młoda i gdyby nie pełen smutku wyraz twarzy uznałoby się ją także za piękną.
-Dalia?
Właśnie niosłam pani śniadanie. Czy życzy sobie pani czegoś jeszcze?-
Powiedziała nieśmiało z wyraźnym akcentem.
-Dziękuję,
na razie szukam łazienki, gdzie mogę ją
znaleźć?
-Na pani
piętrze, pierwsze drzwi po lewej od komnaty, zaprowadzę panią jeśli sobie
pani życzy.
-Dobrze,
dziękuję, a można wiedzieć jak masz na imię? I proszę, nie mów mi na pani, pewnie jesteśmy w podobnym wieku
- Ekaterina, przepraszam ale tego wymaga moja praca, muszę zwracać się do gości pani Nory w ten sposób, z szacunkiem.
Ekaterina
odprowadziła ją do łazienki, po czym zaniosła tacę do komnaty. Łazienka była
pretekstem. Dalia nie chciała, by ta pomyślała, że błąka się po
posiadłości bez celu.
Zaczęła zastanawiać się, czy śmierć Georga była prawdą, w końcu nie mógł
mieć nic wspólnego z Błękitem Ognia, był
normalny do szpiku kości. To było po prostu nierealne. Jeszcze bardziej nie
rozumiała, co miała na myśli Norah mówiąc, że sami zajęli się jej ostatnią
nomą, czyli zabili Johnnego, a tym bardziej, że była tego świadkiem. Może
vamphetlindzy myśleli, że to ona zabiła Johnnego, więc w ramach zemsty zabili
Georga?
Dlaczego musiało paść na nią, nie może mieć normalnego życia, zwykłych problemów takich jak nadopiekuńczy rodzice czy problemy w szkole? Jej życie w najmniejszym stopniu nie przypominało normalności, nie było nawet do niej zbliżone. Dowodziło tego chociażby to, że siedziała właśnie w wielkim pałacu gdzieś w Norwegii wbrew własnej woli i nie wiedziała, ile ma ten pobyt trwać. To nie jest normalne, to się nie zdarza, a przynajmniej nie powinno. Nienawidziła się nad sobą użalać, nienawidziła takich myśli. Odczekała jeszcze chwilę w łazience, po czym poszła do swojej komnaty, by zjeść śniadanie, czyli naleśniki z czekoladą i kakao w małej, porcelanowej filiżance. Pierwszy plus tej nieplanowanej wycieczki, a raczej porwania, nazywając rzeczy po imieniu. Po zjedzeniu podeszła do okna, by popatrzeć na las spowity nocą, który otaczał posiadłość Nory. Nie miała pojęcia, która może być godzina, ani czy nie jest na tak dalekiej północy, że właśnie widzi noc polarną.
Dlaczego musiało paść na nią, nie może mieć normalnego życia, zwykłych problemów takich jak nadopiekuńczy rodzice czy problemy w szkole? Jej życie w najmniejszym stopniu nie przypominało normalności, nie było nawet do niej zbliżone. Dowodziło tego chociażby to, że siedziała właśnie w wielkim pałacu gdzieś w Norwegii wbrew własnej woli i nie wiedziała, ile ma ten pobyt trwać. To nie jest normalne, to się nie zdarza, a przynajmniej nie powinno. Nienawidziła się nad sobą użalać, nienawidziła takich myśli. Odczekała jeszcze chwilę w łazience, po czym poszła do swojej komnaty, by zjeść śniadanie, czyli naleśniki z czekoladą i kakao w małej, porcelanowej filiżance. Pierwszy plus tej nieplanowanej wycieczki, a raczej porwania, nazywając rzeczy po imieniu. Po zjedzeniu podeszła do okna, by popatrzeć na las spowity nocą, który otaczał posiadłość Nory. Nie miała pojęcia, która może być godzina, ani czy nie jest na tak dalekiej północy, że właśnie widzi noc polarną.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Super! Czekam na ciąg dalszy i jakieś trupy >.<
OdpowiedzUsuńGenialne kochaniutka *.*
OdpowiedzUsuńSuper! Czekam na następne z wielką niecierpliwością... Melanie M wraca pełna energii i nowych materiałów :P xD
OdpowiedzUsuńZarąbiście czekam na więcej... poprzednie rozdziały też były super, ale nie chciałem Ci spamować komentarzami pod wszystkimi postami. Mam wiele pytań i niewątpliwie będę oczekiwał jasnej odpowiedzi (oczywiście jeżeli nie będzie to za zbytnio zdradzać fabuły całej powieści). Pierwsze moje pytania będą dotyczyć ogólnego charakteru powieści. Jest to bardziej powieść fantastyczna czy w dalszych częściach będziesz się skupiać na innym dziale literatury... Interesuje mnie również to czy głównym wątkiem w całej powieści będzie polegał na dokonywaniu Nom przez Dalię czy bardziej skupisz się na pobycie w rezydencji, która zapewne kryje w sobie mroczne sekrety. Intryguje mnie postać Nory, mam wielką nadzieję, że nie zostanie szybko zapomniana. Słowo "Noma" jeżeli mogłabyś mi zdradzić skąd ją wzięłaś ( Sama wymyśliłaś, a może jest to słowo zapożyczone z innego języka)...? Nie chcę od razu bombardować pytaniami twojej osoby :) więc na razie pozostawię te czekając na odpowiedz.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia ;)
Przepraszam, że odpowiedź jest udzielana tak późno, ale byłam pewna, że gdy ostatnio próbowałam odpowiedzieć tekst się wysłał, myliłam się.
OdpowiedzUsuń1. Powieść jest mieszanką wielu gatunków, porusza zbyt wiele różnego rodzaju wątków i przez to ciężko dopasować ją do tylko jednego gatunku.
2. Głównym wątkiem jest odkrywanie przez Dalię, na czym tak naprawdę polega Błękit Ognia, bycie Hetlingiem itd
3. Norah to jedną z kluczowych postaci w tej historii, więc będzie w niej obecna przez bardzo długi czas
4. 'Noma' jest neologizmem mojego autorstwa na potrzeby powieści
Jeśli będziecie mieli jeszcze jakieś pytania nie bójcie się ich zadać, chętnie odpowiem!