Rozdział 3
Wzięła
torbę, po czym ruszyła do swojego pokoju. Może i ten pomysł jest chory, ale
postanowiła, że odwiedzie dręczące ją myśli pogrążając się w nauce. Wypakowała
zawartość torby, tajemniczego miśka wyrzuciła do kosza na śmieci i wzięła się
za odrabianie zadania domowego. Przeglądając zeszyty znalazła prezent od pani
McLarren- obłożony skórą notatnik. Stwierdziła, że to pewnie jakieś dodatkowe informacje z
dziedziny historii, czy coś takiego. Przeczyta to, kiedy skończy uczyć się na
inne przedmioty. Zabrała się do pracy. Po mniej więcej półtorej godziny pilnej
nauki stwierdziła, że to nic nie daje, natrętne myśli nie odchodziły nawet na
chwilę. Po odrobieniu połowy zadanej pracy domowej uznała, że przejrzy notatnik
od historyczki. Po otworzeniu na pierwszej stronie pojawił się niebieski
atrament, ozdobną czcionką zaczął wypisywać tekst.
„Jeśli to czytasz jesteś gotów
posiąść tajemnicę Błękitnego Ognia. Pod tą informacją napisz swoje imię i
nazwisko.”
Dziewczyna
wytrzeszczyła oczy, po czym głównie z ciekawości podpisała się. Cały tekst na
stronie błysnął jasnym światłem, po czym znikł. Zdumiona Dalia przewróciła kilka kartek pewna, że
przerzuciła jej się strona, a światło pochodziło z zewnątrz, np. z aparatu. Nie
znalazła kartki z tekstem, więc wróciła do poprzedniej. Błękitny atrament
zaczął pojawiać się wypisując kolejną wiadomość.
-Miło mi Cię
poznać, jestem Norah Vail, ale możesz mnie nazywać po prostu Norą. Od teraz
będę Twoją mistrzynią, gdy napotkasz jakieś problemy z mocą lub będziesz miała
pytania jej dotyczące nie krępuj się ich zadawać. Będziemy się kontaktowały za
pomocą tego zeszytu. Prosiłabym, byś go pilnowała. Lepiej, by nie dostał się w
niepowołane ręce. Swoją moc zachowaj w tajemnicy. Przede wszystkim się jej nie
bój, to Twoja natura, a przeciwstawianie się jej jest dość bolesne. Sama się z
resztą o tym przekonasz, bo dokonałaś już pierwszej Nomy, prawda?
W odpowiedzi
zapytała, czym jest ów Noma i o jakiej mocy mówi.
-Noma- zgładzenie wroga ludzkości na rzecz dobra reszty świata. Inną mocą, jakie posiadasz jest Terwa- widzenie win Zali, wspomnianych już przeze mnie wrogów ludzkości i ich wykrywanie. Jeśli trochę poćwiczysz, możesz zyskać nowe moce, bardziej niesamowite niż Noma, czy Terwa.
-Noma- zgładzenie wroga ludzkości na rzecz dobra reszty świata. Inną mocą, jakie posiadasz jest Terwa- widzenie win Zali, wspomnianych już przeze mnie wrogów ludzkości i ich wykrywanie. Jeśli trochę poćwiczysz, możesz zyskać nowe moce, bardziej niesamowite niż Noma, czy Terwa.
-Tak, dokonałam chyba tej Nomy, czy to coś złego?-
odpisała Dalia
-Nie, wręcz przeciwnie… Właśnie, możesz powodować by
tekst w zeszycie znikał i był pisany za pomocą myśli.
Dziewczynę
ucieszyła ta wiadomość, bolała ją już ręka, w końcu wcześniej pisała przez
półtorej godziny odrabiając zadanie domowe.
-A Ty jaką masz
moc? (mogę się do Pani zwracać na „Ty” ? Ile ma Pani lat, jeśli można zapytać?)
-Jasne,
że można. Mam 42 lata. Chyba nie jestem aż tak strasznie stara, a z reszta
czułabym się dziwne, gdybyś mówiła mi na „Pani”. Prócz Nomy i Terwy, co potrafi
każdy hetling, manipuluję czasem.
-Kim jest
hetling?
-To nasza rasa, tak nazywamy członków organizacji Błękit
Ognia.
-Ilu nas
jest?
-W Azji,
Australii i Afryce około siedmiu tysięcy osób, trochę więcej w obu Amerykach i
Europie.
-Dużo nas, a
skąd się wzięliśmy?
-Mit
Stworzenia Hetlinga to bardzo zawiła i mało wiarygodna historia. Nie ma sensu,
by ją powtarzać, dlatego jej zapis leży w pałacu naszej Przywódczyni niedostępny dla większości hetlingów.
-Szkoda, a
gdzie jest nasza Przywódczyni?
-We Francji
ma główną siedzibę, ale dużo podróżuje, więc rzadko bywa w jednym miejscu.
Później Ci wytłumaczę, a teraz muszę iść, do następnego napisania.
Dalia
sprawiła, by tekst znikł i zamknęła zeszyt. Nie rozumiała, skąd jej
nauczycielka historii ma zeszyt do kontaktowania się z „mistrzynią”. Coś
ją w tym wszystkim niepokoiło.
*
Po
odrobieniu reszty zadania domowego i odkryciu tajemnicy dziennika od pani
McLarren Dalia czuła się dziwnie, nie potrafiła zrozumieć wszystkiego, co
powiedziała jej Norah. Postanowiła przemyśleć całą tą sytuację i zaczerpnąć
trochę świeżego powietrza. Wyszła na spacer do pobliskiego parku, wzięła ze
sobą MP3, by posłuchać podczas niego muzyki. Drepcząc sobie wzdłuż alejki myślała
nad nowo nabytymi informacjami. Nagle ktoś idący za nią szturchnął ją lekko w
plecy i powiedział „Hej”. Dalia aż podskoczyła ze zdziwienia.
Świetny rozdział! Masz super pomysły, naprawdę zazdroszczę Ci tego. Nie mogę się doczekać nexta xxx
OdpowiedzUsuńDlaczego kończysz w tak irytujących momentach? Świetnie napisane i czekam na więcej. Takie małe pytanie skąd wzięłaś pomysł na napisanie książki? Coś cię natchnęło czy ktoś ci poradził żebyś napisała? I skąd bierzesz takie fantastyczne pomysły?
OdpowiedzUsuńPozdrowionka :-)
Koleżanka poradziła mi, bym napisała książkę, "fantastyczne pomysły'' biorę z głowy (z mojego chorego umysłu xd ). Pragnę dodać, że to dopiero początek tej historii. ;)
UsuńPoczątek historii... mamy się bać czy to raczej bezpieczny temat. Dawno nie wstawiałam komentarzy. Szukałam czegoś co można jakoś sensownie skrytykować. Muszę stwierdzić że mi się nie udało. Czekam na następny rozdział.
OdpowiedzUsuń