wtorek, 24 czerwca 2014




Rozdział 3

Wzięła torbę, po czym ruszyła do swojego pokoju. Może i ten pomysł jest chory, ale postanowiła, że odwiedzie dręczące ją myśli pogrążając się w nauce. Wypakowała zawartość torby, tajemniczego miśka wyrzuciła do kosza na śmieci i wzięła się za odrabianie zadania domowego. Przeglądając zeszyty znalazła prezent od pani McLarren- obłożony skórą notatnik. Stwierdziła, że  to pewnie jakieś dodatkowe informacje z dziedziny historii, czy coś takiego. Przeczyta to, kiedy skończy uczyć się na inne przedmioty. Zabrała się do pracy. Po mniej więcej półtorej godziny pilnej nauki stwierdziła, że to nic nie daje, natrętne myśli nie odchodziły nawet na chwilę. Po odrobieniu połowy zadanej pracy domowej uznała, że przejrzy notatnik od historyczki. Po otworzeniu na pierwszej stronie pojawił się niebieski atrament, ozdobną czcionką zaczął wypisywać tekst.
 Jeśli to czytasz jesteś gotów posiąść tajemnicę Błękitnego Ognia. Pod tą informacją napisz swoje imię i nazwisko.”
Dziewczyna wytrzeszczyła oczy, po czym głównie z ciekawości podpisała się. Cały tekst na stronie błysnął jasnym światłem, po czym znikł. Zdumiona Dalia  przewróciła kilka kartek pewna, że przerzuciła jej się strona, a światło pochodziło z zewnątrz, np. z aparatu. Nie znalazła kartki z tekstem, więc wróciła do poprzedniej. Błękitny atrament zaczął pojawiać się wypisując kolejną wiadomość.
-Miło mi Cię poznać, jestem Norah Vail, ale możesz mnie nazywać po prostu Norą. Od teraz będę Twoją mistrzynią, gdy napotkasz jakieś problemy z mocą lub będziesz miała pytania jej dotyczące nie krępuj się ich zadawać. Będziemy się kontaktowały za pomocą tego zeszytu. Prosiłabym, byś go pilnowała. Lepiej, by nie dostał się w niepowołane ręce. Swoją moc zachowaj w tajemnicy. Przede wszystkim się jej nie bój, to Twoja natura, a przeciwstawianie się jej jest dość bolesne. Sama się z resztą o tym przekonasz, bo dokonałaś już pierwszej Nomy, prawda?
W odpowiedzi zapytała, czym jest ów Noma i o jakiej mocy mówi.
 -Noma- zgładzenie wroga ludzkości na rzecz dobra reszty świata. Inną mocą, jakie posiadasz jest Terwa- widzenie win Zali, wspomnianych już przeze mnie wrogów ludzkości i ich wykrywanie. Jeśli trochę poćwiczysz, możesz zyskać nowe moce, bardziej niesamowite niż Noma, czy Terwa.
-Tak, dokonałam chyba tej Nomy, czy to coś złego?- odpisała Dalia
-Nie, wręcz przeciwnie… Właśnie, możesz powodować by tekst w zeszycie znikał i był pisany za pomocą myśli.
Dziewczynę ucieszyła ta wiadomość, bolała ją już ręka, w końcu wcześniej pisała przez półtorej godziny odrabiając zadanie domowe.
-A Ty jaką masz moc? (mogę się do Pani zwracać na „Ty” ? Ile ma Pani lat, jeśli można zapytać?)
-Jasne, że można. Mam 42 lata. Chyba nie jestem aż tak strasznie stara, a z reszta czułabym się dziwne, gdybyś mówiła mi na „Pani”. Prócz Nomy i Terwy, co potrafi każdy hetling, manipuluję czasem.
-Kim jest hetling?
-To nasza rasa, tak nazywamy członków organizacji Błękit Ognia.
-Ilu nas jest?
-W Azji, Australii i Afryce około siedmiu tysięcy osób, trochę więcej w obu Amerykach i Europie.
-Dużo nas, a skąd się wzięliśmy?
-Mit Stworzenia Hetlinga to bardzo zawiła i mało wiarygodna historia. Nie ma sensu, by ją powtarzać, dlatego jej zapis leży w pałacu naszej Przywódczyni niedostępny dla większości hetlingów.
-Szkoda, a gdzie jest nasza Przywódczyni?
-We Francji ma główną siedzibę, ale dużo podróżuje, więc rzadko bywa w jednym miejscu. Później Ci wytłumaczę, a teraz muszę iść, do następnego napisania.
Dalia sprawiła, by tekst znikł i zamknęła zeszyt. Nie rozumiała, skąd jej nauczycielka historii ma zeszyt do kontaktowania się z „mistrzynią”. Coś ją w tym wszystkim niepokoiło.

*
Po odrobieniu reszty zadania domowego i odkryciu tajemnicy dziennika od pani McLarren Dalia czuła się dziwnie, nie potrafiła zrozumieć wszystkiego, co powiedziała jej Norah. Postanowiła przemyśleć całą tą sytuację i zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Wyszła na spacer do pobliskiego parku, wzięła ze sobą MP3, by posłuchać podczas niego muzyki. Drepcząc sobie wzdłuż alejki myślała nad nowo nabytymi informacjami. Nagle ktoś idący za nią szturchnął ją lekko w plecy i powiedział „Hej”. Dalia aż podskoczyła ze zdziwienia.

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział! Masz super pomysły, naprawdę zazdroszczę Ci tego. Nie mogę się doczekać nexta xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego kończysz w tak irytujących momentach? Świetnie napisane i czekam na więcej. Takie małe pytanie skąd wzięłaś pomysł na napisanie książki? Coś cię natchnęło czy ktoś ci poradził żebyś napisała? I skąd bierzesz takie fantastyczne pomysły?

    Pozdrowionka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka poradziła mi, bym napisała książkę, "fantastyczne pomysły'' biorę z głowy (z mojego chorego umysłu xd ). Pragnę dodać, że to dopiero początek tej historii. ;)

      Usuń
  3. Początek historii... mamy się bać czy to raczej bezpieczny temat. Dawno nie wstawiałam komentarzy. Szukałam czegoś co można jakoś sensownie skrytykować. Muszę stwierdzić że mi się nie udało. Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń